Ostatnio na forum:

>> Hayateńczycy w Mandz [...] (120)
>> Oceń tytuł powyżej [...] (598)
>> Pobieranie? (47)
>> Nasze avki/sigi/etc. [...] (1689)
>> Jakie to anime? (2008)
>> Ghost in the Shell 3 [...] (15)
>> Jakie to anime (wers [...] (586)
>> Nilf-kun (158)
>> Życie jest jak jazda [...] (322)
>> Sny (392)




Wszystkich odwiedzin: 2902561
Odwiedzin dziś: 906

Wakacje w Krainie Deszczowców - niedziela - 23 lipca 2017

     Hejo!

     Dobrze było, ale się skończyło i trzeba wrócić do robienia mang. Moje wakacje, o ile trwały od maja, to były szybkie i wydawały się krótkie. Kulminacyjnym momentem był tygodniowy wyjazd, który spędziłem w Krainie Deszczowców. Wyobraźcie sobie, że nie mają tam w ogóle parasoli. Tylko płaszcze przeciwdeszczowe, a takiego nie chcieliśmy. :(
     Cały tydzień był stosunkowo spokojny, choć nieco krzyków było. Obiecałem sobie nawet, że zrobię z tego krótkie komiksy, ale wiecie... Nie chce mi się, a jeszcze mam tyle innych rzeczy do roboty. Odkąd wróciłem jestem zawalony robotą. To jest straszne! Znikasz na kilka dni, a potem kilkukrotnie dłużej starasz się wszystko nadrobić. Ech... Tyle pracy.
     Padało 4 z 7 dni, ale dni deszczowe też były super. Do 17tej słoneczko, a później deszcz i odpowiednia temperatura do życia. No i nas troje w 4 ścianach. Ja, ona, laptop. Po raz pierwszy czułem, że ktoś mnie tak pożąda. Jak tylko ruszałem jedno, to drugie wołało o uwagę.
     Byłem też na Helu. Takie to przereklamowane... O boziu, 3 uliczki i wzdłuż nich całe miasto. O ile można to nazwać miastem. No i morze, chociaż morze tam było fajne, ale i tak trzymałem się z dala. :(
     Jeśli o sam wyjazd chodzi, to najlepsze było szukanie codziennie jakiejś restauracji. Wszystkie restauracje tanie! ... i w każdej chciałem zjeść. Niestety nie dałem rady. Raz była też pizza... No, dwa razy, bo raz zamówiłem sam dla siebie. Dobra pizza zawsze spoko.
     Ile to ja zjadłem... Brzuch bolał mnie jeszcze 3 dni po powrocie, ale te krewetki były tego warte... Uwielbiam krewetki. Muszę zastanowić się jak i kiedy zrobić je w domu.
     Na koniec było moje ulubione miejsce! Ulubione ever. Oceanarium w trójmieście. Najpiękniejsze miejsce na ziemi. Niestety, źle tam iść w wakacje... Taki ścisk. Co chwilę ktoś mnie popychał... Byłem tam po raz trzeci, a dopiero dowiedziałem się o istnieniu ogromnego kraba! Większego, niżeli człowiek. Ciekawe gdzie takie żyją... Miałem sprawdzić... No nic, następnym razem sprawdzę. :D
     A... Piszę dziś od rzeczy. Idźcie czytać, niech mam spokój. To wszystko wina Smoka. :(






aktualka popełniona w niedzielę, 23 lipca 2017 roku, o godzinie 23:26:31 przez Hipka   ||   skomentuj (2)


Wakacje! - 9 lipca 2017

Gdy zaczyna się lato
A z latem wakacje
I czasu wolnego jest tyle
Znów pojawia się problem
I w mózgu wibracje
Jak spędzić najlepiej te chwile
Na przykład...


     ... pojechać nad morze i spotkać węgorze. Okej, wiem, wiem, węgorze nie atakują w morzach, ale przynajmniej dałem radę utworzyć rym. Cóż poradzę, że kiepski ze mnie artysta. Kiedyś rysowałem i nic więcej. Więcej wersów nie będzie. :D
     Osobiście planuję zahaczyć o Fokarium na Helu, widział to ktoś kiedyś? Foki to wspaniałe, majestatyczne kreatury. Potem już tylko atrakcje w trójmieście, może coś w okolicach - nie wiem. No i siedzenie na tyłku przez kolejny tydzień. ♥
     A u was jakie plany na wakacje? Wiem, że jeden tutaj pojechał zarąbać mieczem zwyrodnialców, a drugi się rozmyślił. Ktoś o jakimś konwencie pisał, ale osoba, która ma najpiękniejsze plany na wakacje to... Eni! Planuje przelecieć Fuukę i być na bieżąco z mangą. Za późnienia przepraszamy. (... i za to, że nie odpisałem na 1 email też, nie wiem jak to się stało, ale usunąłem go zamiast odpisać i nie miałem adresu. Sorki!) Przebije ktoś plany Eniego? :D





aktualka popełniona w niedzielę, 9 lipca 2017 roku, o godzinie 20:51:34 przez Hipka   ||   skomentuj (0)


"Za chwilę napiszę tego newsa" - poniedziałek - 3 lipca 2017

     "Za chwilę napiszę tego newsa!" - takie zdanie powtarzałem sobie całą niedzielę od niemalże północy, kiedy to obudziło mnie wycie dobiegające z kuchni. Wycie przerażające, mrożące krew w żyłach, niecodzienne. Przyznam, że niechętnie, jednak postanowiłem sprawdzić źródło tych hałasów. Źródło, które okazało się być równie przerażające, co sam dźwięk. Moim oczom ukazał się widok straszny. Dwie z moich sióstr, całe spocone, rozdygotane, ledwo trzymające się na nogach, spierały się o to, co można jeść po północy, a czego tykać nie należy ze względu na dbanie o linię. Obie miały swoje racje, obie chciały być tymi, które się nie mylą, jednak rację mogłem mieć tylko ja. Kazałem im zjeść kanapkę i spadać.

     Nieugięty tym zdarzeniem, choć mimo wszystko zdenerwowany, postanowiłem udać się na ponowny spoczynek. Byłem już prawie w łóżku, gdy zaatakował mnie on - PAJĄK. Wielki, straszny, miał ze 3 centymetry średnicy. Może nawet więcej! Wezwałem brata, ale on nie chciał tykać tak wielkiego stwora. Musiałem zabić go sam. Młodsi bracia jak zawsze bezużyteczni, ale chociaż nieco punktów doświadczenia wpadło... Na czym to ja skończyłem... A tak, no więc dotarłem do łóżka. Kładę się, a tam twardo! Ktoś, a raczej coś, leży w moim łóżku i patrzy mi w oczy. To był on sam, osobiście. Ciemna, włochata bestia - Pies. Kolejna istota szatana. Zaatakował pierwszy. Dostałem z kopyta. Nie minęło dużo czasu, gdy powtórzył manewr. Znów nie zdążyłem zrobić uniku. Obrócił się na drugi bok! Udał, że nie wie, co się stało, ale musiał czuć, że jeszcze się nie poddałem. Zabrałem mu kołdrę spod tyłka i... położyłem na niego! 30 stopni w pokoju, a ja kładę kołdrę na włochatego stwora. To był iście szatański plan. Uciekł przerażony po 5, może 10 minutach. Zostaliśmy tam sami. Ja, łóżko, laptop i telefon. Osobiście chciałem iść spać, jednak zobaczyłem, że mam nieprzeczytane wiadomości na Hayate. Wiecie, jakie to uczucie? Budzicie się w nocy, a tam nieprzeczytane wiadomości na Hayate... Brr... Musiałem je skontrolować. Oczywiście w wiadomościach znalazły się szko... Hayateńczycy. Musiałem zareagować, uspokoić ich, przemówić do rozsądku. Tak przepadła kolejna godzina. Niebanalna, ciężka godzina bez snu. Odkładam telefon, spoglądam przez okno - jasno. Myślę sobie - dzień, słońce wschodzi. Ale nie, po prostu wymienili żarówki w latarni obok i w końcu zaczęła jasno świecić. Konsultując to z siostrą, stwierdziłem, że powinna iść już spać. Tak więc i ja postanowiłem nie przeszkadzać i udać się na spoczynek.

     Kładę się do łóżka, nie ma go tam, jestem sam. Ale czuję, że zostawił mi prezent i mam ochotę zrobić mu krzywdę. Wstaję, a na pośladku mam odcisk czegoś długiego i twardego... Tak, wniósł mi kość do łóżka! Bydle jedno! Jak on mógł mi to zrobić. Miarka się przebrała. Musiałem napić się herbatki. Tak więc piję ją, jest czwarta i myślę: "Za chwilę napiszę tego newsa!", i tak myślę, myślę i nie wymyśliłem, co tu napisać, więc macie historię z życia wziętą. Smutną historię o miłości, pożądaniu, włochatej bestii, twardym odcisku na pośladku i nadziei na lepsze jutro. Jutro pełne wspaniałych wydarzeń. Jutro, gdzie każdy może dostać własny autograf Eiichiro Ody. Jutro, gdzie w podstawówkach wyśpiewują o bohaterskich wyczynach Jessie i Jamesa, którzy próbowali oswobodzić pokemony z rąk handlarzy niewolnikami. Jutro, gdzie na lekcjach historii uczą prawdy, historii o prawdziwej twarzy Leloucha Lamperouge'a. Jutrze, które nigdy nie nadejdzie. Jednak nawet te nasze codzienne "jutro", które nie jest tak fantazyjne i wspaniałe, można osłodzić sobie odrobiną rozkoszy i inspiracji. Odrobiną wybitnych tekstów i genialnych powieści. Zapraszam do lektury.





aktualka popełniona w poniedziałek, 3 lipca 2017 roku, o godzinie 1:31:42 przez Hipka   ||   skomentuj (12)


unLucky Star, part I - niedziela - 25 czerwca 2017



     Konata, przywdziewając swój wysłużony, pełen dziur i plam po niedomytej krwi mundurek, wspominała te jakże radosne i beztroskie dni spędzone w szkole ze swymi przyjaciółkami. Minęło zaledwie kilka tygodni, ale dla niej były to wydarzenia tak odległe, jakby z poprzedniego wcielenia. Nikt nie spodziewał się nadchodzącej tragedii. Wciąż zadawała sobie pytanie, dlaczego, dlaczego spośród całej szkoły ocalała jedynie ona. Nawet Kagamin, ten nieokrzesany, agresywny goryl, nie przetrwał pierwszego dnia.
- Ech, chyba się starzeję - rzekła - skoro bierze mnie na takie gorzkie żale. Było minęło, zostałam sama.
     Przewiesiła przez ramię pochwę z mieczem, zważywszy na jej wzrost zbyt długim, by móc nosić go u pasa, a następnie przekroczyła próg domu i ruszyła żwawym krokiem przed siebie. Dzisiaj planowała udać się do szkoły, a to obecnie jedno z najniebezpieczniejszych miejsc, pełne pomieszczeń i zakamarków, w których czaić mogli się oni. Ale nie mogła tego dłużej odwlekać, miała tam coś do zrobienia. I to dzisiaj.
- Wszamałabym rogala z czekoladą... - mruknęła pod nosem, maszerując pewnie, a wschodzące słońce ogrzewało jej plecy.




aktualka popełniona w niedzielę, 25 czerwca 2017 roku, o godzinie 15:09:21 przez Spiritusicka   ||   skomentuj (13)


Pokemony powracają! - niedziela - 18 czerwca 2017

Najlepszym być naprawdę chcę
Jak nigdy dotąd nikt
Zdać muszę ważny test
Wyszkolić wszystkie z nich
Kraj przemierzę wzdłuż i wszerz
Znajdę w sobie moc
Świat pokemon zrozumieć chcę
odnajdę wszystkie bo...


     Czyż to nie były piękne czasy? Kiedy z rana oglądało się Pokemony, a popołudniu Dragon Ball? Takich kreskówek już nie produkują, ale! Chcemy ocalić świat, a aby to zrobić będziemy co jakiś czas wydawać pokemonowe doujiny! Na równi z tymi z Love Live!, bo oba tytuły zasługują na wspaniałe doujiny. ^^
     Dzisiaj przybywamy do was wraz z Sabriną, która wyczuła, że będziecie jej chcieli i pożądali. Wbrew pozorom nie jest to dzieło spro... nie jest to dzieło ze znaczkiem +18! Postaramy się znaleźć więcej takich perełek (ok, Al się postara - wierzę w niego). Wybieram cię, Al!

Pokemon czy już wszystkie masz?
To ty i ja
Musimy ocalić świat!
Pokemon!
To przyjaciel mój!
Ramię w ramię w wielki bój!
Pokemon!
To właśnie to właśnie ty!
Odwaga nam doda sił
Trenuj ze mną nadszedł czas!
Po-ke-mon!
Czy już wszystkie masz?
Czy już wszystkie masz?






aktualka popełniona w niedzielę, 18 czerwca 2017 roku, o godzinie 23:29:01 przez Hipka   ||   skomentuj (15)


Historia pewnego pomysłu - niedziela - 4 czerwca 2017

Jak to zwykle z pomysłami bywa, ten też zapewne zrodził się podczas kąpieli albo posiedzenia na kibelku. Myślałam o tym, jakie projekty ruszyć w Hayate. Zacznijmy od tego, że mimo iż wróciłam do grupy, to nie mam już tyle czasu co wcześniej. Nie ma mowy o cyborgowaniu, więc trzeba brutalnej selekcji tytułów. I tak pomyślałam, żeby sprawdzić jak stoi Negima Neo.

Okazało się, że dokładnie w tym samym miejscu, gdy go oddawałam - na korekcie omake z tomu 2. Omake'i mają to do siebie, że często zawierają klika słów od mangaki. Często są pisane odręcznie, więc trudno się je odszyfrowuje. I tu właśnie był pies pogrzebany, Kazuya nie miał czasu i weny, aby to zrobić. No to zagadałam, czy może coś się zmieniło pod tym względem i że trzeba zdecydować, co robimy. Doszliśmy do wniosku, że trzeba to olać. Ale jeszcze tak mnie tknęło, żeby sprawdzić skany, które jakiś czas temu wrzucił Hipek. I co? I okazało się, że ten omake jest w amerykańskm wydaniu! I do tego Kazuya potwierdził, że to, z czym miał problem, zostało przetłumaczone. A że stare powiedzenie mówi "chcesz mieć coś zrobione, zrób to sam", to zrobiłam korektę i dotłumaczyłam braki. Wtedy pomyślałam, że zamiast tylko jednego rozdziału, zrobić wszystkie, jakie były przetłumaczone.


Zakasałam rękawy i wzięłam się za edycję. Omake poszedł szybko, bo dawno temu wyczyściłam skany, więc teraz pozostało tylko wstawić teksty. W międzyczasie Kazuya wrzucił tłumaczenie Mahou Sensei Negima. To znakomicie pasowało mi do planu, którym radośnie podzieliłam się z grupą.

Aktualka Negimowa,
czyli Mahou Sensei Negima oraz Negima Neo!

Wtedy wtrącił się Aqvario:
I UQ Holder!

Sprowadziłam go brutalnie na ziemię:
Nie, nie będzie UQ Holder. Nie lubię tego projektu, byłam przeciwna jego braniu, to nie będę teraz przy nim pracować. Niech sami piją to piwo, którego nawarzyli.

I edytowałam dalej. Niestety oba projekty są trudne i czasochłonne dla edytora, ale każde trudniejsze odtworzenie to wyzwanie i jednocześnie niesamowita radość, gdy uda się je zrobić. Na forum informowałam o postępach prac:
2/4 planu wykonane! Jeszcze tylko jeden z Negimy i jeden MSN!

I UQ Holder!
Wtrącił Aqvario i musiałam po raz kolejny mu tłumaczyć, że nie będzie tego tytułu. Przecież nie ma tam edytora, a poza tym to Smoq nie przetłumaczył jeszcze braków, które wykazał mu Kazuya.

Zrobiłam kolejny rozdział i pochwaliłam się, że został tylko jeden... Na co Aqvario odpowiedział:
I UQ Holder!

Tylko posłałam mu zabójcze spojrzenie. Kilka dni później, gdy Aqvario wrócił z pracy do domu, znowu byłam w trakcie edycji. Spojrzał na mnie pytająco, a ja mruknęłam:
Robię to twoje UQ Holder. Nie, nie będę tam edytować! Tylko ten jeden rozdział!

Nie odpowiedział. Krótko po rozpoczęciu edycji, trafił mnie szlag i musiałam przerwać, aby zrobić sobie najpierw korektę. Przy okazji przypominając Aqvario, że nie zamierzam tam korektorować i edytować na stałe, to tylko na ten jeden rozdział. No i wczoraj zakończyłam edycję rozdziału 7. W końcu wykonałam swój plan!



Gratulacje dla wszystkich, którzy przebrnęli przez to długaśne wyjaśnienie. Nie przedłużając, oto rozdziały do schrupania!:

PS. Zgadniecie, kto jest nowym edytorem w UQ Holder?

aktualka popełniona w niedzielę, 4 czerwca 2017 roku, o godzinie 4:26:27 przez Lilkę   ||   skomentuj (11)


Skromnie, ale jest - niedziela - 28 maja 2017
     Hejo~! To ja, wasz newsman wyklęty. Wiecie, jak ciężko jest tu newsa napisać? Ostatnio ciągle albo mieli jakieś wymagania, albo chcieli sami pisać - no to pisali, a ja nie. Wróciłem! I będę pisał. Czuję się z tym całkiem dobrze. :D

     Ostatnimi czasy w sumie opuściłem się nie tylko z newsami, ale i aktywnością w grupie. Dalej ubolewam nad stratą upiornej Urtiki, która śniła się nierobom po nocach i ganiała ich z batogiem aż do poranka. Tak robiły się rozdziały. Teraz mamy tylko Junsu, która próbuje ją naśladować i 20welę, ale to nie to samo. Te dwie to aby ciche dni ćwiczą lub napiszą ci, że jeszcze nie zrobiłeś. No i mamy zastój.

     A swoją drogą to każdy ma niezłą wymówkę. Jedni nie mają czasu, bo dzieci do przedszkola prowadzają, inni nie mają czasu, bo na konwent jadą, a jeszcze inni nie mają czasu, bo grają w Diablo (haha, umarł i już nie gra). No i jeszcze jestem ja, ja miałem w grze update i korzystam z nowych dóbr, które przyniósł.

     Nie chcę, abyście mieli mnie za takiego nieroba, więc dodam, że ostatnio pobolewam zdrowotnie i nie mogę się przemęczać. Hahahaha.

     No i tu bym w sumie zakończył swoje wywody. W tym miejscu chciałbym jeszcze pozdrowić mamę, siostrę i siostrę oraz tajemniczą piękność, którą widziałem 10 maja.

     Życzę miłej lektury!





aktualka popełniona w niedzielę, 28 maja 2017 roku, o godzinie 23:47:19 przez Hipka   ||   skomentuj (12)


Ciepła środa... - środa - 17 maja 2017

     ...a z nią gorąca aktualka! Dzisiejszą aktualkę przechwyciłam w swoje ręce, by podzielić się z wami kilkoma ważnymi informacjami. A jak Junsuś robi wpis z własnej woli, to oznacza, że będzie naprawdę dużo liczb. Od czego by tu zacząć? A tak...

     W niedzielę wieczorem odnotowaliśmy bardzo dużą liczbę, bo aż 200 tysięcy, postów napisanych przez użytkowników na naszym forum! Jest to dla mnie naprawdę wielki szok. Nie mam pojęcia, kiedy udało nam się naklikać tyle znaczków! xD Jest to nasza wspólna zasługa, która niezmiernie mnie cieszy. :D

     Niestety następna informacja nie jest pozytywna. Z przykrością muszę was poinformować o kolejnych osobach przeniesionych do Alei Poległych, a są to: RenaUchiha, Psiostra, Xardian oraz Urtica. Jeśli chodzi o Urticę, to gdy usłyszałam, że odchodzi, to aż mnie serduszko zabolało. Dla wielu Hayateńczyków była niczym mentor. W każdym razie na pewno dla mnie. W maju 2016 roku, kiedy ja dałam z siebie 120%, robiąc 771 stron, Urtica zrobiła 1500, co jest dla mnie totalnym kosmosem. Jednak jej pasja do skanlacji została ”zastąpiona” inną, skierowaną bardziej w kierunku jej pracy. Teraz całkowicie poświęca się zwierzętom w schronisku i naprawdę dobrze jej idzie! Ma wielkie serce i dzięki niej wiele psiaków i kotów dozna miłości! Trzymam za nią kciuki, jednak gdzieś głęboko w serduszku dalej mam nadzieję na jej powrót.

     Ach... Tyle emocji. No nic. Życie toczy się dalej, więc i my się ruszmy. Przejdźmy do niespodzianki zrobionej przez Hayateńczyków. Wpadliśmy na pomysł, by podzielić się z wami naszymi poglądami na temat projektów, które możecie czytać na naszej stronce. Zrobiliśmy wśród siebie ankietę, w której głosowaliśmy na nasze ulubione projekty do czytania. W ankiecie wzięło udział 20 aktywnych Hayateńczyków. Po trzech tygodniach głosowań otrzymaliśmy wyniki. Oto całe zestawienie. Niezmiernie cieszy mnie 1 miejsce, gdyż jest to mój ulubiony projekt i jestem z niego dumna. ^^




     A teraz najważniejsze! Aktualka! xD Dzisiejszą aktualkę tak naprawdę możemy zawdzięczać naszym nowym Hayateńczykom: Sagarze oraz Lepanto, bez których nie byłoby co wstawiać. Oklaski dla naszych edytorów! :D

     Tak naprawdę mogłabym na tym skończyć, jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o jeszcze jednym zestawieniu, które popełniłam w ostatnich dniach. A mianowicie o statystykach odnośnie naszych projektów. Okazuje się, że tak naprawdę, to większość naszych projektów potrzebuje miłości od korektorów oraz edytorów. Znaczy, o edytorach wiadomo od dawna, ale nie spodziewałam się, że to właśnie brak korektorów spowalnia pracę w wielu mangach. Także zapraszam do współpracy! Nie gryziemy! :D

     Takim oto sposobem dotarliśmy do momentu, gdzie mogę wam życzyć miłego czytania. Mam nadzieję, że tytuły przypadną wam do gustu. Mogę wam jeszcze zdradzić, że Lilka szykuje dla was niespodziankę, więc wyczekujcie prezentów!





     P.S. Jest już znana oficjalna data Pyrkonu 2018. Wypadnie ona w 3 tygodniu maja, tj. 18-20 maja. Szkoda, że tak późno, ale może chociaż ładna pogoda się trafi.

aktualka popełniona w środę, 17 maja 2017 roku, o godzinie 3:23:53 przez Junsu   ||   skomentuj (21)


One Punch Man... i krasnoludy - środa - 3 maja 2017



Relacja z poznańskich ziemniaków 2017.

     Jerza: Poczekajcie, bo czytam instrukcję!
     Alex: Wszyscy się skupili i spojrzeli na Jerzę. Ech. Leniuchy.
     Sebil: Powiedziałem, że ma być po kolei, to będzie po kolei (pisanie aktualki - przyp. rad:a). Co, już wyzywasz?
     rad: Czyli Alex musi wysilić się sam: Saitama do boju!
     Alex: Kogo nie było, nich żałuje! Mieliśmy ciasto! Mieliśmy Jednostrzała! Mieliśmy Jerzę i zajebistego Spirita! Mieliśmy dwóch, dotąd w realu nieznanych, członków Hayate... I za mało czasu...
     rad: ...by napisać tę aktualkę.
     Alex: To też.
     Jerza: Nie ma nic napisane o ilości akcji w tej turze.

     Po chwili...

     Jerza: Dobra, trzeba wykonać 5 akcji.
     Alex: Za rok musicie tutaj być!

     Gra o nazwie Alhambra toczy się dalej, podczas gdy rad: z Alexem dojadają hayateńsko-pyrkonowe ciasto.

     Alex: To kto teraz pisze?
     Spirit: Oszukali mnie, że to łatwa gra!

     śmiech


     Alex pożegnał się i udał w stronę wyjścia. Rad: podążył razem z nim, by odprowadzić go na peron. A gra przy stole toczy się dalej.

     rad: Jaki tu kocioł >_< Mam wrażenie, że pół Pyrkonu jedzie tym składem.

     Alex zaczyna ginąć gdzieś w odmętach tłumu, więc na szybko się żegnają, bo pociąg wjeżdża na peron, a rozszalały tłum popycha go coraz dalej. Rad: wchodzi na ruchome schody prowadzące z peronu na dworzec, bo tylko tam jest wolna przestrzeń. Próby uruchomienia aparatu, by sfotografować tę dzicz niestety się nie udają.

     rad: Ech, znowu błąd obiektywu. Aparat trochę się na konwencie napracował i odmawia już posłuszeństwa. No nic, wracam do graczy. Może coś podyktują do aktualki.

     Po drodze zapytał Alexa w SMSie czy w ogóle wsiadł do pociągu, bo nie jest to wcale takie pewne.

     Alex: Wsiaslem. - odpisał jak zwykle z błędem.

     Rad: w tym czasie był już pod pawilonem dla graczy w planszówki i gdy wszedł, poinformował współtowarzyszy o sytuacji. Gra powoli dobiegała końca.

     rad: Dopiszecie coś jeszcze do aktualki? – spytał niepewnie.

     Pawilon już opustoszał. Sprzątaczki zaczęły zamiatać teren wokół. Nieliczni jeszcze siedzieli przy stołach. Junsu wygrała. Rozgorzały brawa.

     Spiritusick: Przegrałem, nie uznaję tej gry!
     Jerza: Powinniśmy skończyć ją wcześniej, ale źle odczytałam zasady.

     By nie poproszono ich o pomoc w sprzątaniu sali, szybko ewakuowali się z pawilonu. Chwilę po opuszczeniu wyjścia północnego, u zbiegu ulic Bukowskiej i Roosevelta, pożegnali Junsu.
     Sebil: To co teraz robicie? Bo ja czekam do dwudziestej trzeciej na pociąg.
     Jerza, Spirit, rad: Możemy Cię kawałek odprowadzić.

     I udali się na Dworzec Główny w Poznaniu. Po drodze rad: odczytał SMS od Alexa.

     Alex: :D pustki, panie, pustki. Nie dosc ze siedze to jeszcze w fotelu, jak z rezerwacja. Spotkalem potencjalnego tlumacza japoniste. Slowa zachety dla niego prosze.

     Wesoła gromadka uformowała zwrotną wiadomość tekstową: „Mamy planszowki, mamy ciastka, mamy oaze zajebistosci w postaci Spirita xD Zapraszamy do rodzinki!”
Jak sądzicie? Ciekawe czy ów jegomość dał się przekonać...
     Po dotarciu na dworzec, odsiedzeniu godzinki i rozkminie planów związanych z kolejnymi Hayate-conami, paręnaście minut przed dwudziestą, postanowili opuścić Sebila i udać się każdy w swoją stronę - Jerza ze Spiritem coś zjeść i do hotelu, a rad: do domu.

     Zaraz będzie CIEMNOOOOOOOO!!!!!!!! <Jak brzmi odpowiedź? :> >


     Ufff. To chyba tyle, co miałem napisać. Od jutra wracam naprawiać rower, bo coś mi elektryka wysiada. Nie mogę przemieszczać się w czasie, a jedynie w przestrzeni. Na Pyrkonie udało mi się skorzystać po kryjomu z Deloreana, ale źle ustawiłem czas, więc i tak go zabrakło.




     Szerszej relacji i opisu wrażeń poszczególnych uczestników spodziewajcie się w kolejnej aktualce!
     To pisałem ja, czyli rad: - hayateński skryba konwentowy. :P
     A tutaj macie rozdzialiki zrobione przed wyjazdem na konwent lub dokończone przez tych, co nie próżnują i nołlajfią dla was:




aktualka popełniona w środę, 3 maja 2017 roku, o godzinie 18:25:46 przez Rada   ||   skomentuj (14)


Z zaskoczenia - poniedziałek - 24 kwietnia 2017

     Eeee.... O czym to ja miałem napisać? No bo wiecie, siadam sobie do kompa, odświeżam forum, a tam prywatna wiadomość z tekstem "Aq, robisz aktualkę!". Że co? Zerkam na zegarek, a tu prawie piętnaście po północy... Kurczę no! Po 16ej napomknąłem, że mogę coś skrobnąć, ale nie miałem odpowiedzi, to się nie przejmowałem. I tak oto zostałem wzięty z zaskoczenia...





     Ale bez przesady, ile to razy pisało się o bzdurach na ostatnią chwilę podczas maratonu, he he! :D Także zacząłem od zrobienia QC do Lucky Star, zaparzyłem sobie i Lilce kawy, pozmywałem, zrobiłem żarcie, ogarnąłem forum, jedną stronę, drugą stronę, trzecią stronę, <20 minut później> dziesiątą stronę, jeszcze raz forum. Otworzyłem sobie orzeszki. Zaraz, co to ja miałem zrobić? Ach! Podobno newsa piszę! xD

     No dobra, znajdzie się kilka spraw do opisania. Po pierwsze, dziś nasze grono powiększyło się o nowego edytora, jest nim Mino, zajmie się projektem Wa!. Przywitajmy go gorącymi brawami i życzmy mu cierpliwości, wytrwałości i niegasnącego entuzjazmu! Zaopiekujemy się nim i podszkolimy, gdzie będzie trzeba. :) Zostałeś zasymilowany. Opór był daremny. xD

     Kolejną rzeczą są wiosenne porządki. Nasze forum zakwitło kolorami wiosny, wzięliśmy miotły i zaczęliśmy odkurzać stare kąty. Zajrzyjcie tam i podzielcie się z nami waszymi sugestiami, co powinniśmy odkurzyć najpierw? Projekty, ekipę, stronę, tematy na forum? A może coś innego? Jakieś sugestie? :D

     Jedną z nowości, o której właściwie wszyscy już wiedzą, jest start nowego portalu: skanlacje.pl. Jest to wersja alpha, więc jeszcze nie można się spodziewać wielu funkcjonalności. Ma ewoluować w stronę dawnej Wszechbiblii, choć zapewne zajmie to sporo czasu. Mimo że powstanie było planowane od lat, to nie da się ukryć, iż jest ono bezpośrednią konsekwencją zamknięcia Centrum-Mangi. Bardzo mi przykro z tego powodu, bo jest to olbrzymia strata dla naszego rynku skanlacyjnego, ale nade wszystko wielki problem dla właściciela, który włożył w to serce, pieniądze i czas, i teraz jest ciągany po sądach. A wszystko przez perfidny donos dwóch nastolatek, którym zabroniono usunąć rozdziałów innej grupy, bo chciały, aby ich wersje były jedynymi w sieci. Takie to już życie, trzeba wstać, otrzepać się i iść dalej. Będziemy musieli się z tym pogodzić. Chociaż miałoby się ochotę dać komuś w mordę.

     Ostatnią sprawą, o której chciałem napisać, to to, że wydawnictwo Yumegari zlicencjonowało nasz kolejny projekt! Jednocześnie jest to nasz pierwszy zlicencjonowany hentai, Power Play. Niby stało się to już miesiąc temu, ale jakoś tak wyszło, że w żadnym z poprzednich 4 newsów nie zostało to wspomniane. Jest to już dziewiąty, zlicencjonowany tytuł. Ciekawe, kiedy dojdziemy do setki...? :D

     Ach, o jeszcze jednej rzeczy wspomnę, chociaż pisałem już o tym na naszym fejsie. Uważamy się w tej chwili za najstarszą, polską grupę skanlacyjną, która nadal wydaje regularnie rozdziały. W sumie nawet bardzo często. Wszystkie te, które powstały w latach 2002-2005 przed nami już nie żyją, bądź nie wydają rozdziałów, nawet jeśli ich strony nadal istnieją. Także. No. Tego. Możecie nam gratulować. :D Przyjmiemy każdą pochwałę i pójdziemy robić dalej skanlacje. ;) Tym miłym akcentem zapraszam do czytania. Może w przyszłym tygodniu będzie troszkę więcej. :) Oczywiście przyjmiemy każdą ilość pomocnych rąk, jakie nam zaoferujecie. Nie macie czasem jakiegoś magicznego płynu na porost edytorów i korektorów? Chętnie bym podlał i poczekał, aż wyrosną... :D A do tego czasu, nasze drzwi stoją dla was otworem! ^^




aktualka popełniona w poniedziałek, 24 kwietnia 2017 roku, o godzinie 3:50:43 przez Aqvario   ||   skomentuj (11)


News, jak śnieg w kwietniu - poniedziałek - 17 kwietnia 2017
     Hej~

     U was też mrozi w najważniejszy dzień świąt? Znaczy... W lany poniedziałek? Lany poniedziałek od najmłodszych lat był dla mnie najważniejszym dniem świąt. Już jako mały smród biegałem z butelką wody z kolegami, a potem za dziewczynami, które nam się podobały~ A jak woda się skończyła, to zawsze można było rzucić butelką i iść po więcej... Ech... Piękne czasy. Niestety, od kilku lat lane poniedziałki są zbyt mroźne, aby oblewać się wodą. T^T

     Mówią, że to głupie, ale w sumie to nie ma łatwiejszego sposobu, żeby zwrócić uwagę dziewczyny, niżeli rzucić ją klockiem, pociągnąć za włosy lub oblać wodą. Od razu wiedzą, że istniejesz. Myślałyście o tym, drogie panie? Jaki chłopak ciągał was za włosy w podstawówce lub przedszkolu? Kto ganiał z wiadrem wody za młodu? A kto powiedział wtedy, że macie ładną bluzkę? Widzicie? Tych nieokiełznanych urwisów do dziś pamiętacie, a milusiego chłopaka, który powiedział kiedyś komplement? Jak miał na imię? Ciężej zapamiętać. ;x

     Kobiety nie rozumieją i później trzeba rozpaczać w parku z obolałym policzkiem, bo dziewczyna, którą lubisz nazwała cię jełopem i kazała spadać. Nie poddajmy się panowie! Kiedyś zrozumieją i zobaczą co straciły. T^T

     A tak właściwie to jeszcze są święta, nie? Wesołych świąt i udanego jajka. Czy jakoś tak. Spóźnione, ale szczere i z jajem. :D
     Miłej lektury. ^^




aktualka popełniona w poniedziałek, 17 kwietnia 2017 roku, o godzinie 16:53:15 przez Hipka   ||   skomentuj (4)


Bohater bez peleryny - niedziela - 9 kwietnia 2017
    Kto Wam przyszedł do głowy po przeczytaniu tytułu? Lekarz? Strażak? Dostarczyciel pizzy?

    To ważne osoby, fakt, ale dzisiaj o chyba najbardziej niedocenianym zjawisku w przyrodzie. Mianowicie o tarciu.

    Chociaż moja obecna edukacja kręci się w okół zupełnie innych tematów, to kinematyka i dynamika zawsze były moimi ulubionymi działami fizyki. Może dlatego tak dobrze zapamiętałem tą jedną rzecz, na którą zwróciła mi uwagę nauczycielka, do której uczęszczałem na dodatkowe zajęcia przed maturą.

    Z czym kojarzy się Wam tarcie? Mnie kiedyś najbardziej z serem i marchewką, myślę, że to najczęstsze skojarzenia... :D Co ambitniejszym pewnie z potrzebą korzystania z łożysk, albo inne tego typu rzeczy. Ale czy pomyśleliście o tym, że tarcie jest nam niezbędne do nawet najprostszych rzeczy?

    Wyróżniamy dwa rodzaje tarcia: statyczne i dynamiczne. Pierwsze jest siłą, która działa, dopóki nie wprawimy ciała w ruch. Druga zastępuje pierwszą, kiedy ciało na które działamy siłą zaczyna się przemieszczać. Niewielu z Was zapewne pomyślało o tym, że to pierwsze jest nam niezbędne do takiego pisania na przykład. Pomyślcie: trzymacie w ręku długopis - oprócz tego, że przytrzymujecie go palcami, nie wypada Wam z dłoni między innymi dzięki temu, że tarcie statyczne (dzięki temu, że nasza skóra nie jest idealnie śliska) utrzymuje go w jednej pozycji, a długopis nie wije się nam w rękach jak ryba. Albo takie chodzenie - o wiele łatwiej jest iść po suchym chodniku, dzięki któremu mamy lepsze tarcie, niż po oblodzonej tafli śmierci, co? :D

    Latami trzymałem to w sobie, ale teraz wypuszczam Was na świat! Pamiętajcie - tarcie to nie tylko zdarte kolana i męka przy przesuwaniu szafy! To także nasza możliwość normalnego życia! :D






    PS. Z ciekawostek z działu moich obecnych zainteresowań - czy wiecie, że słynny piorun kulisty najprawdopodobniej wcale nie jest kulisty? Badania wykazują, że w pobliżu silnych pól elektromagnetycznych (takich jak np. w pobliżu piorunów) nasz umysł ma tendencję do odkształcania obrazu na właśnie taki bardziej "okrągły". Nawet patrząc na taką nitkę pioruna z nieba do ziemi, gdyby potraktować nasz mózg odpowiednio mocnym polem, to zobaczymy kulę. Smutne, nie?

aktualka popełniona w niedzielę, 9 kwietnia 2017 roku, o godzinie 23:53:25 przez Ala Pachinko   ||   skomentuj (14)


Nudno wszędzie, szaro wszędzie - niedziela - 2 kwietnia 2017
     ... co to będzie?

     Wiecie jak bardzo nie chce mi się dzisiaj pisać aktualki? W zasadzie to nic mi się nie chce. Najchętniej spać cały dzień, ale od leżenia już bolą mnie plecy... i bok... i drugi bok. Wszystkie boki mnie bolą. Jak mnie tydzień temu choróbsko złapało (albo dwa, według wyliczeń niektórych osób) tak dopiero teraz dało o sobie znać... Znaczy w piątek. Wyobrażacie sobie, że miałem gorączkę? Czułem się jakby z 80°C gorączki, ale nie mogę powiedzieć ile, bo zgubił się termometr. W głowie się kręciło. Było mi słabo. Tak słabo, że aż nie miałem siły siedzieć przed komuterem... Rozumiecie jak bardzo słabo?! Kijowa sprawa... Nie polecam.

     Tym sposobem prawie cały piątek spędziłem w łóżku, a miałem zrobić mielone. No i tyle z moich mielonych... Zrobił kto inny i zepsuł. Były średnie. ;_;

     W piątek zrobiłem za to coś produktywnego, haha. Pościeliłem łóżko. Liczy się, nie? Jak na ten stan wykończenia to raczej tak. Pościeliłem, wstałem i znów się położyłem. W międzyczasie w sumie zdążyłem posprzątać w domu. Nieco spałem w dzień. Ten sen mi pomógł, bo wieczorem czułem się nieco lepiej, choć do dobrego stanu brakowała bardzo dużo. Nadal w sumie brakuje, ale już od jutra wracam do niewolniczych prac nad tłumaczeniami na rzecz Hayate. Tylko kto to zedytuje? Szukamy edytora. Przyuczę do zawodu. ._.

     Mam nadzieję, że już mniej majaczę, a cały tekst jest składny i ma ręce i nogi, haha. Miłej lektury.





aktualka popełniona w niedzielę, 2 kwietnia 2017 roku, o godzinie 22:18:01 przez Hipka   ||   skomentuj (10)


Wrocławskie Zoo - niedziela - 19 marca 2017
     Hejo~

     Byliście kiedyś we wrocławskim Zoo? Ja byłem wczoraj i muszę wam powiedzieć, że wrażenia świetne. Jest ogromne, a jeśli miałbym porównać je do gdańskiego, a może to sopockie jest?, to powiem, że są mniej więcej takich samych rozmiarów, ale ma o wiele więcej zawartości. To tak, jakby porównać Małego Księcia i Mały Samochodzik.
     Pogoda może i nam nie dopisała, bo na zmianę padało i wiało, ale w budynkach był upał! Afrykarium utrzymało poziom ciepła ponad polską normę, a my głupi nie zostawiliśmy ciuchów w szatni, bo kolejka. W pewnym momencie padła myśl:
"a może lepiej było tam poczekać i zostawić ciuchy?"

     Najlepsze wrażenia sprawiły afrykarium oraz wybiegi. Wiedzieliście, że we wrocławskim afrykarium można chodzić pod wodą i oglądać ryby w tunelu? Chodzić wśród tropikalnych roślin? Albo, że można głaskać i karmić przeżuwacze, a i koniki i osła też można głaskać. Co prawda koniki nie chciały, ale osioł był genialny! A i dalej był też kucyk~ Ten dał się pogłaskać, tylko chciał mnie za to pogryźć! Podobno mnie tylko sprawdzał, ale ja mu nie ufam. To zły koń był. T^T

     Wspomniałem już o afrykarium i chodzeniu w tunelu, nie miałem z tego ani jednego zdjęcia, więc musicie zadowolić się tym oto genialnym stworzeniem. Jest to chyba foka. Były śliczne i pływały! Robiły kółka i fikołki, bawiły się ze sobą. Foki są świetne. Kiedyś będę miał własną fokę. ;3

     Zoo genialne i pozostawia miłe wrażenie, kiedyś chętnie tam wrócę. Chciałbym trafić na lepszą pogodę, wtedy owce i kozy są podobno wypuszczone... chwila... ale ta bestia też będzie na wolności! O nie! D:
     Nie dajcie się nigdy zwieść. Kucyki nie są fajne. Są bestiami i chcą gryźć.



aktualka popełniona w niedzielę, 19 marca 2017 roku, o godzinie 20:50:18 przez Hipka   ||   skomentuj (38)


Temat na newsa - niedziela - 12 marca 2017

     Pisanie newsów jest straszne, gdy tematów nie ma wcale, bardzo przyjemne, gdy wiadomo o czym chce się napisać oraz strasznie męczące, gdy tematów jest masa, a nie wiadomo które są najlepsze. Pracowity człowiek pewnie próbowałby zmieścić wtedy jak najwięcej treści, leniwy zaś wybrałby najkrótszy temat, który się nadaje. Ja sam nie wiem jeszcze dokładnie o czym napiszę, ale nie będziecie przecież czytać o klejeniu nalepek na łóżko, ani o tym, że w dzień kobiet czekałem 30 minut w kolejce do kwiaciarni, a potem poszedłem do innej.

     Jeśli już o dniu kobiet, to wiecie, że kobiety chciały wtedy aktualkę? Głu... Niemądre panie. Nie można tak nagle powiedzieć "chcę aktualkę" i od razu dostać, prawda? Szczególnie, że obiecałem wam Fuukę, a Fuuka nie była jeszcze do końca zrobiona. Rzeczywistość bywa ciężka, tak więc spóźnione: wszystkiego najlepszego, drogie panie. (O dniu mężczyzny i tak nikt nie pamięta, więc my siedźmy cicho i miejmy spokój. xD)

     Zobaczyłem jedzenie i zgubiłem wątek... Napiszę więc tylko, że to już rok, odkąd rezyduje z nami Al Pachinko, a sprzątnął mi sprzed nosa tytuł najbardziej wydajnego tłumacza w lutym. Z tej okazji macie 3 doujiny z Love Live. Niestety nie hentaie, ale te też są znośne. :)

     Właściwie to nigdy nie udostępnialiśmy wam naszych wewnętrznych statystyk, co i kto, najwięcej dla was zrobił, prawda? A może chcielibyście je czasem zobaczyć? Raz w miesiącu poznać najlepszego! Tego jedynego! ... i może wygrać niesamowity weekend z Alem Pachinko w górach?!

     Pomyślcie o tym, a ja już znikam. Miłej lektury, dziś jest w czym przebierać! :D




aktualka popełniona w niedzielę, 12 marca 2017 roku, o godzinie 18:09:13 przez Hipka   ||   skomentuj (6)


Mój mały blog - niedziela - 26 lutego 2017

     Pisanie newsów na Hayate przypomina nieco pisanie bloga. Nie takiego ogromnego, wypełnionego redaktorami, ale takiego drobnego, prywatnego. Niestety (albo i na szczęście) i tutaj znajdzie się czasem inny redaktor, który się wetnie i zabierze cotygodniowego newsa. Tak było i tym razem, i poprzednim, i dwa tygodnie temu... W rezultacie ostatni raz pisałem 29 stycznia. Nawet nie wiecie, jak mi tego brakowało.

     Nigdy nie myślałem, że do tego przywyknę, ani tym bardziej, iż będzie mi tego brakowało i że będę w stanie robić to tak naturalnie. Mój pierwszy news był strasznie stresujący. Nie wiedziałem co pisać, co robić, odkładałem na później i pisałem godzinami. Zacząłem o poranku, a skończyłem... Nie pamiętam kiedy ja go w ogóle skończyłem ani o czym był - o, tak stresujący był!

     Zadziwiające, ile to się człowiek wycierpi, pisząc takie newsy. Szczególnie, gdy minął tydzień, a wydaje się, jakby nic się nie wydarzyło. W sumie to nic się nie dzieje i to może być tego powodem, a jak już się dzieje, to mało kiedy dzielę się tym z ludźmi... Dajmy na to walentynkowego newsa, miałem w głowie wszystko, a poprosiłem Aqvario, aby go napisał - nie umiem pisać tematycznie. Teraz też idzie mi ciężko. Wracając do tego nie dzielenia się - zauważyliście, że zacząłem coraz bardziej od tego zwyczaju zbaczać? Pozwala mi to wyrzucić z siebie wątpliwości, negatywne odczucia, nerwy i nieco ponarzekać na świat. Nie sprawia to, że problemy znikają, jednak często pozwala spojrzeć na to z innej perspektywy i uświadomić sobie, że są błahe, mało warte i można je rozwiązać.

     Jeśli już mowa o problemach, to ostatnio znów uzależniłem się od gier komputerowych i spędzam nad nimi niewyobrażalne ilości czasu. Mało to produktywne i nie przynosi oczekiwanych efektów... Będę musiał je ograniczyć, bo całkowicie zerwać nie potrafię. W sumie nie chcę. Rozrywka to też ważna część życia, prawda?

     Swoją drogą, jeśli jeszcze któryś czytelnik tu dotrwał, to śmiało upominajcie się o rozdziały i nie wstydźcie komentować, pisać. Tylko dzięki temu mamy dzisiejszy Ikki Tousen. Sebil zrobił go z dedykacjami dla Wojtka z Facebooka. :)

     W tym tygodniu dane jest nam też przywitać nowego załoganta, którym jest Alien. Alien chciał jak najlepszego debiutu, więc przygotował dla was niemalże wszystkie dzisiejsze rozdziały. Wstyd, reszto ekipy, i chwała mu za to! :D

     Miłego czytania! :)




aktualka popełniona w niedzielę, 26 lutego 2017 roku, o godzinie 22:13:59 przez Hipka   ||   skomentuj (13)


Paszoł won, Golgothan! - niedziela - 19 lutego 2017

     Wszystko zaczęło się tydzień temu w piątek. Podczas odbierania dzieci ze żłobka usłyszałem, że jedna ma zatwardzenie a druga rozwolnienie. Spoko. Jednym uchem wleciało, drugim wyleciało. W końcu to tylko kupka. Jedna zje owoców, druga zje czekoladę, kto by się przejmował. Właśnie kończyliśmy dwutygodniowy urlop, w czasie którego mieliśmy pomalować dziecinny pokój. Uwaga, bo to zrobiliśmy. Znacie to? Plany na to, plany na tamto, a potem zostaje tylko długa lista rzeczy niezrobionych ;P Połowę dnia spaliśmy, drugą połowę przygotowywaliśmy się do malowania, malowaliśmy dwie godziny przed odbiorem dziewczynek ze żłobka. Haha, to dla nas typowe! Trzeba było odpocząć od dzieci, w końcu to urlop! :D Kiedyś wrzucimy zdjęcia na forum. Jak skończymy... ;)

     Dzień wcześniej Lilka dostała telefon od szefowej, że zaraz po urlopie ma szkolenie z pierwszej pomocy, trzy dni, i zamiast do pracy ma iść gdzieś tam, gdzie jest to szkolenie. Ciekawe, że wcale go nie chciała, wpisała mnie na odnowienie tego, co miałem 4 lata temu. Ale szefowa się pomyliła i zapisała ją, kiedy była na urlopie. To takie normalne dla szefów - zawsze coś namieszają, bo czemu nie, jest zabawniej i jest co opowiadać. :D

     Weekend przebiegał całkiem normalnie, czyli jak zwykle z dwójką dzieci - pod koniec niedzieli nie można się już doczekać dnia pracy. xD Ale nieoczekiwanie Vicky zaczęła nam wymiotować. Ok, coś zjadła. Bywa, zazwyczaj tego nie chce, tamto skubnie, niezła mieszkanka potem jest. Poczuje się lepiej, w przedszkolu się nie przyznamy. Tak na marginesie - żłobek/przedszkole mają takie przepisy, że jeśli dziecko wymiotuje, to nie przyjmą go z powrotem w ciągu następnych dwóch dni, bo to może być choroba, którą zarazi inne dzieci. Trzeba więc brać nagły urlop z pracy i zostać z dzieckiem w domu. Trudno się sprzeczać, chociaż jest to upierdliwe do bólu. Ale o tym może innym razem.

     Niestety, Vicky źle się czuła i co chwilę latała do łazienki robić eche eche, jak to sama nazywa. Całą noc. Albo i nie zdążała, więc całą noc coś czyściłem po drodze z dywanu i podłogi. Spała na podłodze, jak nie miała siły wdrapać się na łóżko. W różnych miejscach i pozycjach. Rano byliśmy wykończeni i już było pewne, że to coś więcej. Nooo, trudno, znów będę dzwonił do szefa. Ale hura! Szef też ma być na szkoleniu! :D A z doświadczenia wiem, że wtedy jego służbową komórkę przejmuje jego żona, druga szefowa w innym oddziale. Dobra nasza, wystarczy SMS. :) Od razu poprosiłem o dwa dni.

     Rano byłem tak wykończony, że Lilka pojechała z Renią do żłobka, a potem od razu na szkolenie. A Vicky nie przechodziło. Cały dzień. Była tak zmęczona, że spała na podłodze w łazience i nie dała się ruszyć. Tylko zmieniała miejsce podłogi i pozycje. Też byłem zmęczony, ale pilnowałem, co się dzieje, bo nie zawsze trafiła do kibelka. Niewygodnie jej było. W którymś momencie wchodzę do łazienki, a ona zasnęła z twarzą w nocniku... xD Wiecie? Chciałem wybuchnąć śmiechem, ale zrobiło mi się jej żal. W końcu się nie powstrzymałem i zrobiłem zdjęcie. Nie sądzę, abym przeżył, jeśli je komuś pokażę. ;P

     W nocy spała. I cały następny dzień. Ale nic nie chciała jeść. Już wiedzieliśmy, że to coś więcej i nie skończy się na dwóch dniach wolnego... W środę zadzwoniłem do pracy i wytłumaczyłem szefowej. Mam szczęście, urodziła córkę 4 miesiące wcześniej niż urodziła się nasza druga latorośl. Zrozumiała. Po południu mieliśmy wizytę u lekarza. W trakcie dostałem niemalże błagalne pytanie od szefa, czy wrócę do pracy w czwartek. Niestety lekarz potwierdził nasze przypuszczenia - grypa żołądkowa. I ponowne wymioty wieczorem. No. Bądźmy dobrej myśli, w końcu trzy tygodnie urlopu nie zdarza się często! :D Aczkolwiek tydzień z dzieckiem potrafi wykończyć. ;)

     Modliliśmy się tylko, aby reszta z nas nie zachorowała. Nie wyszło. W środę Lilka w nocy rzygała. Całe szczęście jakoś to zniosła i mimo że słaba, to jednak doczołgała się na egzamin po szkoleniu i do pracy. Ja nie jadłem kilka dni i w sobotę dostałem takiej sraki, że 3/4 dnia spędziłem na kiblu. Lilka polowała na wolne miejsce, żeby zrobić siusiu i ostrzegała, że będzie robić do wanny! xD Renia w piątek dostała gorączki i trzymała ją do dziś. A potem wróciła dawna energia.

     Za każdym razem, gdy leciałem zrobić kolejne siusiu tyłkiem, to obie dziewczynki szły za mną i bawiły się w łazience. Potem zaglądała Lilka, żeby je zabrać, ale w międzyczasie o coś zagadywała, więc w rezultacie srałem w towarzystwie trzech dam xD Ha, ha, ha, ha, ha! W którymś momencie miałem tam niezły ubaw, gdy jeszcze musiałem podetrzeć Vicky po kupce, samemu robiąc swoją... xD

     Wiecie, ja wcale nie byłem tego dnia zły. Ja byłem rozbawiony. I zastanawiałem się, czy mi przejdzie do jutra. No bo co powiem szefowi? "Sorry wodzu, chcę czwarty tydzień wolnego?" xD Dodatkowo postanowiłem sobie tego dnia skończyć skręcanie komputera, ale to temat na innego newsa. Tylko co coś zjem, to trochę boli. Tak, podjadam dzieciom żarcie, bo po paru dniach ssie xD Jedna i druga dają mi po łapach, starsza krzyczy "Moje!", a młodsza wyrywa miseczkę wydając dźwięki w stylu "Bua!" xD Vicky usłyszała z łazienki z wanny, że chrupałem jej płatki kukurydziane i krzyczała, że mam nie ruszać, bo jej... xD Ach to prawo własności :D

     Tak czy inaczej, chyba minął już czas lenistwa i trzeba wrócić do roboty. Chyba nawet mam na to ochotę, pomimo że czuję się słabo i muszę co jakiś czas się położyć lub chociaż oprzeć, bo mi się kręci w głowie. Ale przejdzie, co nie? Przynajmniej się tam doczołgam, w razie czego się zwolnię. :D Mam w sobie więcej pozytywnej energii niż powinienem mieć. Może całe zło wysrałem? Zaraz, czy to nie w "Dogmie" był potwór Golgothan, gówno prosto z piekła? xD Tak, zdecydowanie cały Golgothan ze mnie wyszedł. A potem trzeba posprzątać...





     No, to koniec mojej opowieści. Gratuluję tym, co ją przebrnęli. ;) Mam nadzieję, że będziemy zdrowi, bo nie tak chciałem schudnąć 3 kg. xD A dla was mamy dziś kilka rozdziałów, które udało nam się przygotować po Walentynkach. Trzymajcie się ciepło, unikajcie chorób i do usłyszenia niebawem! :D




aktualka popełniona w niedzielę, 19 lutego 2017 roku, o godzinie 23:47:11 przez Aqvario   ||   skomentuj (10)


Walentynki - wtorek - 14 lutego 2017

     Na temat Walentynek napisano już tyle, co na temat Halloween. A może odwrotnie. Niewielu oczywiście wie, że zanim zostały rozpowszechnione w Polsce, to mieliśmy już własny odpowiednik, tylko obchodzony 21 czerwca, czyli w Noc Kupały – pogańskie Święto Zakochanych, które Kościół Katolicki chciał wyplenić za wszelką cenę, robiąc z tego Noc Świętojańską. Ale nawet jeśli ktoś o tym nie wie, to wystarczy szybko sprawdzić w Internecie i dowiedzieć się o wiele więcej. Dlatego nie będę tu pisał na ten temat.

     Tak się jednak składa, że za trendami można podążać, o ile te nie stoją w sprzeczności z osobistymi odczuciami. Nie zrozumcie mnie źle – nie piszę, że trzeba, ale że można. Jest całkiem sporo osób, które nie tylko nie lubią Walentynek, ale i innych świąt. Często tłumaczą to komercjalizacją, wyjałowieniem idei, maksymalizacją zysków. Trudno się z tym nie zgodzić. Jednak gdy spojrzymy na sprawę z szerszej perspektywy, to zobaczymy, że cały świat poddał się pieniądzom i chęci ich kolekcjonowania. Działy marketingu są już nie tylko w firmach, ale także w instytucjach charytatywnych, religijnych, a czasem się zastanawiam, czy nawet nie w urzędach państwowych. Chwilowo nie da się tego zatrzymać. A może nawet już nigdy.

     Dlatego myślę, że warto zapomnieć o tych wszystkich uprzedzeniach. Przymknąć oko na tę całą nagonkę i cieszyć się jak z każdego dnia. Nie traktujmy jednak naszej połówki, jakby ten dzień nie istniał. Coś słodkiego, wierszyk wysłany SMSem lub mailem, drobny upominek – to wszystko nie może przecież zaszkodzić! Dzisiejszą aktualkę dedykuję tym wszystkim, którzy uważają, iż trzeba pamiętać o uśmiechu, przytulaniu i wszystkich drobnych gestach każdego dnia. Nie tylko tego tego jednego. A czemu piszę o tym dziś? Bo myślę, że to dobry moment, aby przypomnieć o miłym zachowaniu bez względu na jakieś tam święto. :)

     A teraz czytajcie – udało nam się zrobić całkiem sporo rozdziałów. Każdy hayateńczyk włożył w nie swoje serce – to jak prezent dla was od nas. Przytulcie nas czasem w odwdzięce! :)






aktualka popełniona we wtorek, 14 lutego 2017 roku, o godzinie 23:26:17 przez Aqvario   ||   skomentuj (10)


Niedziela wcale nie jest zła - niedziela - 5 lutego 2017
Każdy zawsze narzeka na niedzielę, bo od razu po niej jest poniedziałek. A co, jakby tak popatrzeć na to z innej perspektywy? Na przykład, że jest to dzień hayateńskich aktualek? I od razu robi się cieplej na sercu ^^

W tym tygodniu naprawdę dużo się działo. Rozdziały wirowały jak w pralce, a to dlatego, że chcemy, aby każdy z was dostał coś, na co od dawna czeka :) Nawet nasz nowy członek Sagara, choć dołączył do grupy, by zatopić się w rwących wodach Fuuki, postanowił przeteleportować się też i do innych projektów.

Wiecie co, niedawno sobie uświadomiłam, że czas nie stoi w miejscu. Hayateńczycy starzeją się tak, jak wszyscy inni ludzie na tym świecie. Z moich wzrokowych obliczeń wynika, że średni wiek hayateńczyka wynosi już ponad 25 lat. Szok! Tak więc szukamy nowych osób do pracy (Jakiej pracy? Przecież to sama przyjemność!), najlepiej wiek 20- XD. Nie no, żartuję. Przyjmiemy każdego, kto ma czas i chęci :) W szczególności będziemy szczęśliwi, jeśli chcielibyście poznać tajniki edycji. Oczywiście, wypełniając nasze testy jakieś podstawy trzeba mieć… ale bez stresu! Zawsze można się z nami skontaktować poprzez stronkę, forum lub e-maile i się o coś podpytać. A jak już zawitacie u nas jako nowi członkowie, to pojmiecie wszystko w mgnieniu oka, bo jesteśmy niesamowici, a wtedy Photoshop będzie dla was jak bułka z masłem. :D

Za to jeśli chodzi o mnie, to ostatnio rozpoczęłam naukę jazdy na snowboardzie :D Jest dużo zabawy, śmiechu, ale i bólu :/ W porównaniu z jazdą na nartach, upadki są o wiele bardziej bolesne. Moja kość ogonowa daje o sobie znać i chyba będę musiała pożyczyć maść na ból dupy, co to ostatnio krążyła po hayateńczykach. Zostało jej jeszcze trochę, nie? Proszę! A to jeszcze nie koniec, kilka dni temu złapałam przednią krawędź i zdarłam sobie cały lewy policzek, też nie wygląda to zbyt dobrze :( Ale jest światełko w tunelu! Wczoraj spotkałam przystojnego snowboardzistę koreańskiego pochodzenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)… Tak więc jest ciekawie.

Miłego czytania!





aktualka popełniona w niedzielę, 5 lutego 2017 roku, o godzinie 16:35:14 przez Junsu   ||   skomentuj (5)


Taki tydzień - niedziela - 29 stycznia 2017

Hej~
Standardowo zacząłem od "hej~", a przynajmniej tak chciałbym napisać, ale zdałem sobie sprawę, że "hej~" wcale nie jest moim codziennym, ani nawet rozpoczynającym newsy przywitaniem i przez ostatnie kilka miesięcy każdy news zaczynałem inaczej, cały image pogodnego i wiecznie rozpromienionego nastolatka prysł, a pracowałem na niego tak długo.

Właściwie w minionym tygodniu wiele rzeczy okazało się inne, niżeli myślałem... Wiedzieliście, że nie wszystkie żółwie pływają? Że nie wszystkie muszą wychodzić na ląd składać jaja? Są jeszcze żółwie lądowe - one nie muszą wychodzić na ląd, aby składać jaja, bo nie pływają. :O
Właściwie to dowiedziałem się wielu rzeczy, których wolałbym nie wiedzieć. Wiedzieliście, że mamy w grupie zamaskowane yaoistki (może nawet yaoistów!), które potajemnie układają członków Hayate w pary? Nie chcieliście tego wiedzieć? Ja w sumie też niekoniecznie cieszę się, że wiem... Może chciałem wiedzieć, zanim nie dowiedziałem się, kto jest moim uke. Nie! Ja się nie godzę!

Zmiany nie dotyczyły wyłącznie mnie. Na naszym forum zawitały nowe twarze i nowe oblicza naszych starych ludków (patrzę ci na ręce, nie tykaj), a i udało nam się wywołać ducha, co mnie niezmiernie cieszy! Żebyście wiedzieli jak bardzo. :D

Jedynym nowym członkiem jest Sagara, który jest zdecydowany i wie czego chce. On chce Fuuki! Tak, dobrze czytacie! Fuuka wróci do łask, bo znalazł się ktoś do edycji! Chwalmy pana, a wy chwalcie Sagarę, aby nie uciekł. :D
W sumie to możecie chwalić nie tylko jego - wiecie, że zwykły komentarz motywuje do dalszej pracy? :D

Kto pokazał swoje nowe oblicza nie do końca chcę zdradzać... ale mamy tutaj osobę, która jest ukrytym Mickiewiczem, a może Sienkiewiczem? Zawsze mi się ich utwory myliły... no cóż, pisze powiastki rodem z... Zoo. Może się przyznasz i zdecydujesz zadebiutować ze swoim nowatorskim dziełem?

Do życia zaś przywróciliśmy Stforka Potforka, będzie nam pomagać i harować z nami, a także stwarzać milszą atmosferę na stanowiskach pracy. Jakby ktokolwiek miał tu złą atmosferę, to by narzekali, a nie mogą. :D
Mam nadzieję, że tym razem nie uciekniesz~ Teraz mamy namiary~ Haha.

Jakby ktokolwiek nam odpływał, to gwarantuję, że będziemy reanimować! :D




aktualka popełniona w niedzielę, 29 stycznia 2017 roku, o godzinie 19:26:04 przez Hipka   ||   skomentuj (26)


Niedzielny poranek - niedziela - 22 stycznia 2017
Hej~
Zacząłem jak zawsze - radośnie i z życiem, a muszę wam powiedzieć, że tego życia zaczyna we mnie brakować. :(

To wszystko przez tę zimę. Śnieg napadał - w sumie fajnie. Roztopił się - nie najlepiej. Mógł zostać, bo w sumie to lubię śnieg. Ciężko mi się z nim rozstać, choć paradoksalnie - nie lubię zimy. Zima jest zimna i ponura, na zewnątrz szybko robi się ciemno, a w dodatku trzeba nosić rękawiczki, czapkę i szalik. Ogólnie trzeba się dobrze ubierać. :D

Teraz już wiecie o mnie i zimie, ale chciałbym zarzucić jeszcze ciekawostką. Nieco ponad tydzień temu zacząłem "The 50 push-up challenge", ogólnie chodzi o stopniowe robienie pompek, a właściwie o regularne podnoszenie ilości zrobionych pompek z 5 do 50 w 30 dni. Ja niestety doszedłem tylko do pięknej liczby 0, choć próbowałem się motywować, to i tak nie zacząłem. Takie challenge chyba nie są dla mnie. Może ktoś zrobi za mnie?

A skoro o ćwiczeniach mowa, to nie dam wam uroczej Hinako, tylko męskiego Takamatsu. ;)





ps.
Wampirki z dedykacją dla Seby oraz Suzumiyi, którzy mieli odwagę się o nie upomnieć! ^^

aktualka popełniona w niedzielę, 22 stycznia 2017 roku, o godzinie 13:19:24 przez Hipka   ||   skomentuj (37)


Harmidom - niedziela - 15 stycznia 2017
Hej~ Tu Hipek! Wiecie o czym miałem dziś napisać. Podpowiem, że często o tym piszę.
...nie! Nie o narzekaniu, siadaj Smoq. T^T Miałem napisać o jedzeniu, ale stwierdziłem, że tak często o tym piszę, że się pewnie przejadło.

Tak więc będę twórczy i napiszę o moim domu, o tym jak tu żyję. :D
Mieszkam z rodziną, łącznie jest tu nas ósemka. Wiecie jaki to harmider? Zawsze każdy coś chce, od każdego - wszędzie. Ostatnio siedziałem na kiblu i słyszę "długo jeszcze?", a drugi głos mówi "nie pchaj się! Jest kolejka". W przeciągu dnia są może ze dwie godziny, kiedy jest cisza - od 10 do 12, a i to nie zawsze, a weekendy są najgorsze - nigdy nie ma spokoju.
No i ja się pytam - jak edytować hentajce? :/

A tak pomijając te pornosy... jak tu robić cokolwiek? Dzieciaki nie uczą się o regularnych godzinach. Dwójka weszła w buntowniczy wiek - mówią nam "nie będziesz mi życia układał" i "nie możesz mi rozkazywać" - a właśnie, że mogę. Niby nic nie chcą robić, ale jak odpowiednio zadziałasz to zrobią wszystko. Dobra... nie wszystko, ale śmieci wyniosą. Czasem nawet dwa razy!

No i masz, wyszło narzekanie...

Ale~ ma to też dobre strony. Moja młodsza siostra interesuje się mangą i anime, w sumie to dwie siostry. Szkoda tylko, że yaoi. Nie są jakieś hardcorowe... okej, jedna jest - znalazła sobie chłopaka tylko po to, aby mnie z nim zeswatać! Wyobrażacie to sobie? Oczywiście nie wyszło... i dobrze.

Brak spokoju mamy przerobiony, ale są też plusy - na przykład jak coś potrzebuję - zawsze muszę zrobić to sam. :V
(Hipek... dasz radę, szukaj plusów...)
No... coś mam! Ostatnio zrobili mi herbatę. To już coś. No i jest jeszcze ta fajna zasada - kto zgłodnieje, ten robi obiad - szkoda, że tylko ja (czasem) i Dajana robimy. T^T

Ostatnio miał miejsce podział dodatkowych obowiązków - przypadło mi chodzenie po węgiel. Paulina wzięła zrzucenie tego węgla. Wolała jednorazowy wysiłek, ale zima ją zaskoczyła~ zrzucała dwa razy. xD
Chciałem się zamienić i miałaby wychodzenie z psem, ale nie chciała psa. :(

Każdy ma też swoje zwierzątko.
Mój najmłodszy braciszek ma koszatniczki. Siostrzyczka ma kota (na oba tego zwrotu znaczenia), druga siostrzyczka ma psa, buntownicy mają rybki (ich chociaż nie trzeba wyprowadzać!), a ja mam siostrę. Zawsze coś. :)
Ciekawe kto jeszcze czyta.

No i to tyle o moim domu. ^^
A! Mój najmłodszy brat, Alex, ciągle coś odwala i trzeba mu pomagać. Ostatnio zrobił ogromną budowlę z klocków magnetycznych - wiecie jak to, cholerstwo, się ciężko zbiera i głupio wkłada do pudła? Kartonik byłby lepszy, ale nie... twórcy wymyślili, że będzie pudełko i każdy patyczek będzie miał swoją dziurkę. :(

No i Smoq wygrałeś, było o narzekaniu. Teraz pozwolę wam przeczytać rozdzialiki. xD





aktualka popełniona w niedzielę, 15 stycznia 2017 roku, o godzinie 23:40:53 przez Hipka   ||   skomentuj (16)


Dziś. - niedziela - 8 stycznia 2017
Dzisiejszy dzień był dniem długim i szybkim jednocześnie, cały czas coś się działo, a ciągnęło niemiłosiernie.

Wszystko zaczęło się od samego rana, gdy obudził mnie Al Pachinko - obudził bezdusznie i kazał edytować! A ja wstałem i posłusznie edytowałem... gdy tylko skończyłem okazało się, że mogę zrobić wiele fajnych rzeczy i mam tyle znajomych, że ciągle - bez przerwy - ktoś do mnie pisał. :D

Minęło trochę czasu i jakoś zakończyłem wszelakie rozmowy, a zabrałem się za Hayate. W przerwach pomiędzy edycją i tłumaczeniami (częstych przerwach), ruszyłem nieco statystyk, pogoniłem ludków i zacząłem do każdego z nich po kolei pisać... i wiecie co? Pisanie do ludków nie należy do moich ulubionych zajęć.
Nikt z ludków nie chce odpisywać - tylko Pola sama zaczęła rozmowę i rad: odpisał, a tak to nic... Co ja im zrobiłem? T^T

A teraz jest 22:44 i właśnie zobaczyłem, że nie ma jeszcze newsa - nikt nie zrobił? Dlaczego? Kto jest za to odpowiedzialny? Nosz... znów ja. Aww... ale już piszę, jakoś to idzie.

Tak sobie myślę czego dzisiaj jeszcze nie robiłem... wyniosłem psa, wyprowadziłem śmieci, przyniosłem węgiel, zagadałem z ludźmi, edytowałem, tłumaczyłem, robiłem QC, zajmowałem się bratem, przejrzałem moje projekty... czego tu brakuje?
A tak! Jeszcze nic nie jadłem... o boziu, a to już 22:46 i ja dalej nie jadłem? Trzeba to zmienić...

Idę zajadać, a wy sobie wygodnie siądźcie i czytajcie rozdziały. Z ciekawostek zarzucę, że w tworzeniu każdego z dzisiejszych rozdziałów uczestniczyliśmy ja i Al Pachinko, a także Jerza. Dziwna aktualka. :)





aktualka popełniona w niedzielę, 8 stycznia 2017 roku, o godzinie 22:51:23 przez Hipka   ||   skomentuj (5)


I oto nadszedł! - sobota - 31 grudnia 2016 / 1 stycznia 2017

     Przygotowania do sylwestra szły pełną parą. Wczoraj babcia malowała paznokcie zestawem, który dostała pod choinkę. Teraz na każdym ma inny obrazek - truskawki, jabłuszka, arbuzy i inne rzeczy, jak kwiatki. Złośliwości śmigały po pokoju, a trafiony czuł niemalże przymus, aby odpowiedzieć odpowiednią ripostą.

     Dziś dziewczyny wyszły do sklepu po składniki do sushi. Lilka wracała do domu ze 4 razy, zanim naprawdę wyszły. Zdążyłem odkurzyć, i zrobić parę rzeczy, zanim zniknęły z horyzontu xD Miałem trochę czasu na ogarnięcie ludków w grupie, bo zaczynamy robić noworoczne porządki ;P A potem to już był cyrk na kółkach. Vicky ma małe, pomalowane paznokietki. Ciekawe, jakie ciuchy mi każą założyć, bo już babcia wspomina o przebierankach...

     Kawę mamy zmieloną w odpowiedniej ilości, ręcznej roboty ajerkoniak przegryza się od tygodnia, ale jest bardziej spirytusowy niż wódka... Dziadek nie uznaje kompromisów, będzie miał przynajmniej 50%. W tle lecą "Kuchenne rewolucje" albo bajki Vicky na zmianę. Niestety nie tylko bajki, Youtube proponuje czasem takie dno, którego nie da się łatwo odfiltrować. Ale jakoś dajemy radę :) I jedzie lakierem do paznokci ;P

     Nie podsumuję tego roku dla Hayate - nie było mnie tu 10 miesięcy i nie do końca jeszcze ogarnąłem, co się działo. Niby poprzedni news noworoczny miał być moim ostatnim, a tu patrzcie - nawet roku nie wytrzymałem bez naszej kochanej grupy... Lilka, to wszystko twoja wina! Nie żebym się naprawdę gniewał ;P Jest masa rzeczy do ogarnięcia, drobiazgi, których nie było komu pilnować. Może nic bardzo ważnego, ale trochę już udało mi się skończyć. Tak czy inaczej - znów piszę dla was newsa noworocznego. Nie planowałem tego, haha!

     Jak u was strzelali? U nas prawie nic. Idziecie się gdzieś bawić? Ja mam 8 stopni na dworze, gdzie ta zima? O.o W diablo III mamy Noworoczny event, gdyby nie rodzinka na głowie i dzieci, to już bym zaczął grać xD Ale trudno, poczekam trochę.





     W tym roku udało nam się zrobić niezbyt wiele, bo tylko 263 rozdziały. Grupa potrzebuje pewnej reorganizacji i obiecuję, że zrobimy co się da, abyście zobaczyli The End swoich ulubionych projektów. Nie popadniemy w marazm, trzeba brać się do roboty! Ale potrzebujemy was do pomocy. Łączy nas pasja, wszystkich hayateńczyków i was, naszych czytelników. Cieszymy się z tego, co robimy dla siebie i dla was. Jeśli możecie nam pomóc, to zapraszam do zakładki rekrutacja.

     Kończąc ten dość długi wywód, chciałbym życzyć wam, czytelnikom Wszystkiego Najlepszego z okazji Nowego Roku od całej naszej grupy. Życzę też naszej grupie stałych wyzwań, dużej ilości wolnego czasu i skutecznego podboju świata! A teraz czas na czytanie. Do siego roku! :D


     P.S. Nie zapomnijcie o postanowieniach noworocznych~! W końcu jeśli się nimi nie pochwalicie, to według przesądu, nie mają szans się spełnić. Także zapraszam do naszych komentarzy! :D


aktualka popełniona w sobotę, 31 grudnia 2016 roku, o godzinie 23:59:37 przez Aqvario   ||   skomentuj (5)