Ostatnio na forum:

>> Lust (9)
>> Micrut22 (2)
>> Dyskusja o audiobook [...] (16)
>> Nasze fotki (2286)
>> Co nam się rozmnaża [...] (1299)
>> Love Live!: Be happy [...] (0)
>> Dawidos (1)
>> Jakie to anime (wers [...] (603)
>> Screnny i Opisy (1553)
>> Fuuka (75)




Wszystkich odwiedzin: 3029638
Odwiedzin dziś: 861

Al Pachinko i festiwal idolek - niedziela - 10 grudnia 2017

     Dzień dobry, moi mili!
     W dzisiejszym odcinku opowiemy o naszym niezwykłym miłośniku idolek - Alu Pachinko!
     Al Pachinko dołączył do nas nie tak dawno, bo w marcu tamtego roku. Nie wiem, co nim kierowało, ale z pewnością przyczynił się do przełożenia na nasz ojczysty język wielu rozdziałów, zarówno naszych starych mang, jak i New Game! i doujinów z Love Live!
     Nasza skromna Alpaka jest niezrównana, jeśli chodzi o miłość do idolek. W dodatku jest osobą życzliwą, pracowitą i skłonną do kompromisów. Alpakozaurus potrafi w milczeniu tłumaczyć mangi, których tłumaczyć nie cierpi. Świetnym tego przykładem jest Yamato, problem tylko w tym, że nikt nie chce podjąć się korekty tego zacnego tytułu. :(
     Al Pachinko już od młodzieńczych lat okazywał niezwykłe zainteresowanie Love Live!, New Game! i wszelkimi ich odmianami, uwielbia je i próbuje zarazić innych swoją miłością. W sumie to nawet mu się udało, bo o ile nie oglądnąłem jeszcze LL, to z przyjemnością współpracuję przy przekładach doujinów, a "New Game!" pokochałem!
     Alpaka przyłożył się też do naszego maratonu, wziął udział w wielu rozdziałach, które już przeczytaliście i dopiero przeczytacie, doskonałym tego przykładem jest właśnie nasza kosmitka, której dziś puszczamy już przedostatni rozdział. Alpaka zdecydowanie zasłużył, więc drogie panie... tulcie go i chwalcie!

A dzisiejszą kosmitkę na ruszt wzięli:
piękniś Spiritusick,
ponętna Alpaka,
zadziorna Lust,
skryty Alexandrus.






aktualka popełniona w niedzielę, 10 grudnia 2017 roku, o godzinie 22:56:46 przez Hipka   ||   skomentuj (0)


Puhe11, zaginiony placuszek - sobota - 9 grudnia 2017

     Dzisiaj znów niechlujnie i mało starannie, ale za to z sentymentem.
     Puszek dołączył do nas pewnego mroźnego popołudnia i spędził z nami wiele wyjątkowych chwil. Niektórzy nawet mieli okazję spotkać go osobiście. Jego pojawienie się zwiastowało radość, a źródłem jego motywacji były małe dziewczynki. Bowiem, Puszek już od pierwszych sekund, jak dołączył do Hayate, a nawet zanim do nas dołączył, chciał zająć się tylko i wyłącznie "Gunslinger Girl". Był nimi zauroczony i ubolewał nad tym, że nikt nie chciał tłumaczyć... Robił to z pasją i z miłością do bohaterek. Uwielbiał też Evangeliony, co zawsze mnie dziwiło, osobiście nie przemogłem się do tych serii. Były ciężkie do zniesienia, pewnie ze względu na szatę graficzną. :(
     Z naszym Placuszkiem nie raz gadałem, a i ostatnio widziałem, że podglądał nasze rozmowy, choć już się do nas nie odzywa, co te studia robią z ludźmi. A był taki pogodny i oddany anime! Dopiero studia to zmieniły... Zanim się w ogóle z nim spotkałem.
     Na dzień dzisiejszy niestety muszę wypisać go z grupy, jednak jeśli kiedykolwiek będzie zainteresowany powrotem, to niech wie, że będzie mile widziany.

Dzisiejszą kosmitkę sponsorują:
przełożył na polski Spiritusick,
popoprawiał błędy Al Pachinko,
porobiła na obrazkach Lust,
zatwierdził twór Alexandrus888.






aktualka popełniona w sobotę, 9 grudnia 2017 roku, o godzinie 20:54:51 przez Hipka   ||   skomentuj (2)


Sebil, straszliwa istota - piątek - 8 grudnia 2017

     Dziś opowiem wam o pierwszej osobie, która dołączyła do Hayate po moim powrocie. Rekrutacją wtedy zajmowali się jeszcze Cperka i Urtica, których dziś już z nami nie ma.
     Sebil sprawia wrażenie niewinnej i życzliwej istoty, jednak to tylko przykrywka i tak naprawdę nie jest żadnym wspaniałym stworzeniem. Jego wzrok zabija, jego głos sprawia, że dzieci płaczą, a jego oddech... Nie no, żartuję. Sebil nie jest aż tak straszny, choć faktycznie - bywa niezwykle leniwy. Niemalże tak leniwy, jak Smoq. :)
     Największym moim zdziwieniem było, jak przyjacielski potrafi być Sebuś. Przez pierwszy miesiąc znajomości ciągle chciał być ze mną na teamspeaku. Potem zobaczyłem, jak dogaduje się z każdym na czacie grupowym, a następnie dowiedziałem się, że oprócz kolegowania się z chłopakami na czacie, to z każdą dziewczyną pisał prywatne wiadomości. ;o
     Teraz została mu tylko Junsuś, która jest niezwykle wyrozumiałą i delikatną istotką. Przeciwieństwa naprawdę się przyciągają.
     Ale to nic... Wiecie, co było w tym naprawdę straszne? Każdego namawiał na gry i nic nie robienie! Tak nieodpowiedzialne zachowanie... Najpierw były jakieś bzdety, potem chyba simsy, a teraz Factorio i PUBG. A ze mną nie chce już grać. :|
     W ogóle Sebil sprawiał wrażenie alkoholika uzależnionego od energetyków... Ale rzucił to, odkąd skończyło się wolne.
     A właśnie, Sebil jest jedyną osobą w Hayate, która ma mój adres domowy. Miał mi wysłać prezenty z wakacji, a wysłał pocztówkę, którą ukradła mi siostra. :|
     Dobra, to kto idzie zagrać w lola? A nie... Dziś nie gram, muszę edytować. :(

Dzisiejszy rozdział:
przełożył na swoje Spiritusick,
sprawdził teksty Al Pachinko,
powklejała na obrazki Lust,
sprawdził wykonanie Alexandrus888.






aktualka popełniona w piątek, 8 grudnia 2017 roku, o godzinie 22:01:40 przez Hipka   ||   skomentuj (2)


Hipuszek i Smoczuś - czwartek - 7 grudnia 2017

     Poprzedni news wydawał się jakoś wybrakowany, więc postanowiłem, że kolejny będzie dziś baaaardzo wcześnie i tak oto jestem. Pożegnamy się dziś z Nemuri, a zajmiemy się... "Yome ga Kore na Monde". Przechodzimy z romansu na komedię, aby później znów wrócić do romansów. Grudzień będzie niezwykle romantycznym miesiącem. :D
     Ogłoszenie było, a więc ruszajmy do przyjemniejszych rzeczy. News o dołączeniu Dawidosa był niemalże sukcesem, więc będę kontynuował serię i opiszę, jak Hayateńczycy dołączali do grupy z mojej perspektywy. Wypadałoby zacząć z mojej perspektywy, więc dziś opowiem wam nieco o mnie i o Smoq, a także o naszym spotkaniu i tajemnicach przeszłości.
     Smoqa spotkałem którejś letniej nocy, gdy błąkałem się po internecie, wtedy jeszcze na tajemniczym i według niektórych szatańskim IRCu... Hayateńskim IRCu. Nie byłem zbyt zapalonym edytorem, jednak rozmowy ze Smokiem, Felixem i Kimkiem sprawiły, że zapragnąłem być częścią tej grupy. Niestety, coś się kończy, coś zaczyna - należałem wówczas do innej grupy, gdzie dołączyłem częściowo nieświadomie. Musiałem stamtąd odejść. Testy do Hayate poszły mi dość sprawnie, niemalże bezbłędnie, więc mogłem się tu zadomowić na nieco ponad rok, a może dwa? Był to wyjątkowy czas, szczęśliwy czas wypełniony śmiechem i rozmowami w otwartym gronie. Z czasem dołączyło do nas sporo osób spoza Hayate, a wtedy padła pierwsza propozycja spotkania offline - Animatsuri... Bałem się. W dodatku nie było mnie stać. Moja rodzina przeżywała wtedy kryzys, mój ojciec stracił pracę, a co za tym idzie, standard życia i pieniądze na głupoty całkowicie podupadły... Z pomocą przybył mi Kimek. Na moje szczęście, a jego nieszczęście... Coś wypadło mu w RL i nie był w stanie przyjechać, oddał mi bilet.
     Podróż do warszawy zajęła kilka godzin, w dodatku nie przebiegła bez zakłóceń... Po przejechaniu jednego przystanku pociągiem zostałem z niego wyproszony, jako że miałem niepodbitą legitymację... Grozili nawet wezwaniem policji, a mi się spieszyło... Nie robiłem problemów, opuściłem pokład i na piechotę wróciłem do Elbląga. W ostatniej chwili podbiłem legitymację i ubłagałem mamę o bilet PKSem, bo kolejny pociąg jechałby dopiero na wieczór. Niby miasto, a połączenia tragiczne... Dojechawszy do warszawy zacząłem panikować. Ten godzinny korek przy wjeździe był najgorszym, co wtedy przeżywałem. Panikowałem, bałem się o siebie, nie ufałem nikomu, nawet sobie, a do tego miałem tylko 50zł na całość imprezy (3 dni!). Pierwszego i drugiego dnia jadłem pizzę, trzeciego nie starczyło już na nic. Słabo zarządzałem wydatkami, a i nie potrafiłem powiedzieć "nie!", jeśli zostałem zaproszony na wyjście gdziekolwiek... Oj, zacząłem o jedzeniu, a jeszcze nie powiedziałem o spotkaniu, haha. Na centralny dojechałem z niemałym opóźnieniem, cały czas smsując do Smoka i pytając się czy na 100% tam są. Czy mnie nie zostawią samemu sobie, czy nie będę musiał wracać do domu od razu po przyjeździe. Byli tam! Czekali, no, prawie czekali, bo Smoq myślał, że autobus przyjedzie w inne miejsce, niżeli przyjechał, więc koniec końców to ja na nich czekałem. :)
     Całość animatsuri minęła, jak z bicza strzelił. Świetnie się czułem, będąc traktowany, jak równy i dorosły. Niby chciałem, aby traktowali mnie, jak dorosłego, ale jednak bałem się nawet, jak Smoq szedł do łazienki. A jak coś zwróci jego uwagę i nie wróci? Co ja zrobię sam w wielkiej warszawie? Ach, uroki młodości. Aż ciekaw jestem, jak on to wspomina. Czy byłem upierdliwy? Zapewne tak, ale i tak nie spuszczał mnie z oczu ani na chwilę. Opiekował się, jakby dostał dzieciaka pod opiekę, choć nie był wcale dużo starszy. Instynkt macierzyński chyba brał górę i Smoczuś czuł, że się boję, choć tego nie okazywałem.
     Powrót do domu był smutny, wróciłem i znów byłem sam. Nawet szkoły nie było, bo były wakacje. Pozostałą część lata strasznie się nudziłem. Kolejne spotkanie miało miejsce chyba u Prestona w domu, gdzie pokazałem, że jestem jeszcze szczeniakiem i gówniarzem. Sorki za to, panie i panowie. Upiłem się i odstawiłem szopkę, a wtedy zostałem niemalże wykluczony z IRCowych rozmów. Tylko Smoczuś, Felix i Kimek jeszcze mnie chcieli. ._.
     Kolejne pół roku było tragiczne, szczególnie fakt, że w sylwestra złamałem rękę i nawet przydatny nie byłem - zero edycji, zero czegokolwiek, aż nie wyleciałem. :D
     Minęło X lat, bo w sumie nie chce mi się liczyć. Przez ten czas nie oglądałem anime, nie czytałem mang, nie utrzymywałem kontaktu z tym światem, aż w końcu trafiłem na "borderline H" ecchi. O gościu, który zyskał wspaniałą moc - jego dotyk powodował rozkosz u każdego człowieka. No... Resztę sami sobie wyobraźcie. Czytałem i czytałem, aż stwierdziłem, że chciałbym to zrobić w języku polskim. Wchodzę na wszechbiblię... Nie działa! Jak to nie działa... Co się stało... Działała X lat temu... No i tak szukałem po internecie, ale nic nie znalazłem. Nie miałem pojęcia jak to się stało, co się działo, jakbym przeniósł się w czasie. Jakiś cyberpunk. ...i tak trafiłem tutaj. Było mi niezmiernie głupio, wstydziłem się w ogóle zapytać, ale postanowiłem przezwyciężyć strach. Zapytałem się o WBM. Odzew był szybki i różnorodny. Zostałem poinformowany o wszystkim, co chciałem wiedzieć i zachęcony do spotkania Hayate (na którym koniec końców nie byłem mile widziany, haha). Poznałem wtedy też Eniego (i Enię ;*), który zgodził się być moją dziewczyną, choć po 2 godzinach znajomości dowiedziałem się, że jest facetem... Ech, te trapy... No i tak oto jestem, namówili mnie na powrót, choć niewiele edytuję. Raczej wolę tłumaczenia. :)
     A tak w ogóle to wyznam, że Smoczuś nigdy o mnie nie zapomniał. Przez te wszystkie lata wysyłał mi życzenia świąteczne i noworoczne, a czasem próbował zagadywać, tylko że... Zgubiłem jego numer telefonu, a obcym nie odpisuję. Dowiedziałem się o tym później. Znacznie później... :(
     A! Zapomniałbym o najważniejszym... Jako że teraz ze Smokiem można tylko pisać, a dużo lepiej gra się podczas rozmowy, to powiem tak:
     "Smoczusiu kochany, kup pan w końcu słuchafony!"
     Robi się późno... Nie wiem na kogo padnie kolejny news, ale liczę, że będzie ciekawszy od tego. Łapcie rozdziały. :D

Do pożegnania z Nemuri przyczynili się:
SnoW, jako tłumacz widmo,
Lilka i Al Pachinko, jako duo korektorów,
Marcu, jako niepokonany edytor.
Lista do Yome będzie krótsza, bo wystąpili:
Spiritusick, jako jajcarski tłumacz,
Al Pachinko, jako pobłażliwy korektor,
Lust, jako radosna edytorka,
Alexandrus888, jako qcer, którego trzeba było na siłę zmuszać do qc.






aktualka popełniona w czwartek, 7 grudnia 2017 roku, o godzinie 3:31:31 przez Hipka   ||   skomentuj (16)


Mikołajki - środa - 6 grudnia 2017

     Hejo~

Szósty dzień maratonu zbliża się do końca, a wraz z nim zakończyliśmy pierwszy maratonowy projekt - dziś kres ujrzał "Dance in the Vampire Bund - Scarlet Order", a wraz z tym rozpoczynamy "Nemuri Hime ni 100man-kai no Kiss". Roboty przy tym było co niemiara. Straszny bałagan, a rawy pełne kropek. Niezmiernie się ucieszyłem, gdy nasz Marcu zdecydował się to zedytować. :)

     Aaaa... Zapomniałbym się pochwalić. :D
     Dziś po raz pierwszy od lat dostałem na mikołajki prezent. <3 Co prawda okazało się to być nie najlepsze posunięcie, ale cóż... Od samiutkiego rana jem słodycze. Na śniadanie słodycze, na obiad zupa i na kolację słodycze. Lepiej być nie mogło. :D

Dzisiejszy rozdział wampirków zrobili dla was:
Hipek, który cały dzień się obijał i grał w lola,
Smoq, który grał z Hipkiem, oprócz tej przerwy na kolację,
Marcu, którego dziś nie widziałem,
Lilka i Kazuya, których nigdy nie miałem okazji usłyszeć.

A jeśli chodzi o Nemuri, to jest dużo lepiej:
Ranma_chan, która nigdy w życiu nie odezwała się do mnie słowem,
Kazuya i Lilka, którzy niezmiernie się przy tym napracowali,
Hipek i Marcu, którzy główkowali jak to zrobić, aby się nie narobić,
Hipek, bo nikt inny nie chciał robić tu qc. :|


aktualka popełniona w środę, 6 grudnia 2017 roku, o godzinie 23:44:00 przez Hipka   ||   skomentuj (5)


Nowy członek grupy - wtorek - 5 grudnia 2017

     Dawno nie pisałem tego typu niusa, wiec nawet nie wiem o czym zacząć. Ogólnie sprawa dość prosta... Mamy nowego edytora, ale nie takiego zwyczajnego edytora, co nie wie czego chce - mamy nowego super edytora, co wie czego chce! ... i miałem wam go przedstawić. :)
     Z moich wspomnień wygląda to mniej więcej tak: było ciepłe grudniowe popołudnie, około 20 stopni na zewnątrz, a we wszystkich sklepach były już choinki i jak zawsze w grudniu, żaden supermarket nie miał świętego mikołaja. Kupowałem wtedy mrożoną pizzę, kiełbasę i mleko, a nagle dostałem maila z testem. A może to był jeszcze listopad? Ogólnie byłem tak zdruzgotany faktem, że jest na tym świecie ktoś, kto wie, czego chce, że aż zapomniałem jaki mamy dzień. Pani w kasie mi mówi "20,80 poproszę", a ja jej mówię "jeszcze siatkę do tego". Zawsze biorę siatki, mam w domu kilka siatek wypełnionych siatkami, bo nie mam co z nimi robić, ale przecież przypał wyciągnąć własną siatkę w supermarkecie. Błądziłem tak myślami, nie wiedziałem co się dzieje - on wie czego chce, a ja...? Ja nie wiem nawet co zjem na kolację, dlatego kupuję jeszcze zupkę chińską... jak nie będzie mi się chciało odgrzewać pizzy, to zjem zupkę. Chociaż może nie? Po co w ogóle jeść kolację. Ech... Życie jest ciężkie. Ale wracając do tematu, siedzę, a właściwie stoję, i myślę: on chce robić GTO?! Cały się podjarałem... Uwielbiam GTO, ale jakoś nie chciałem go edytować. Ogólnie w tym roku obiecałem sobie nic nie edytować i długo wytrzymałem. Ciężkie czasy wymagają ciężkich środków. No i tak oto... Wyznam wam w tajemnicy, że już w niedzielę będzie kolejne GTO od Dawidosa. Coś czuję, że tłumacz i korektor za nim nie nadążą.

Dzisiejszy rozdział sponsorują:
Nieposkromiony Hipek,
Szalony Smoq,
Psotna Lust,
Pracusie Lilka i Kazuya






aktualka popełniona we wtorek, 5 grudnia 2017 roku, o godzinie 0:05:15 przez Hipka   ||   skomentuj (10)


Factorio - poniedziałek - 4 grudnia 2017

     Mijają godziny, minuty, sekundy. I tak o to doczekaliście się kolejnej, czwartej już maratonowej aktualki na Hayate. :D
     Aaach. Nawet nie wiecie jak fajnie coś dla was napisać i to jeszcze na maraton. Aczkolwiek, nadal dręczy mnię myśl że od 2 dni nic nie z edytowałem. Może niektórzy zapytają dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Viner, Marcu i Sebil namówili mnie na granie z nimi w Factorio i trochę za bardzo mnie wciągnęła myśl stawiania taśm produkcyjnych, wydobywania surowców i co najgorsze - mordobicie z galaktycznym robactwem próbującym zabić nas na każdym kroku. Chcącym nas unicestwić. Jako że dosyć ciężko oderwać mi się od tej emocjonującej gierki XD (ostatnio z Marcu siedzieliśmy grubo po północy i graliśmy :p ). Będę musiał poprosić Hipka o kopa w tyłek, żebym wreszcie wziął się za robotę i dokończył moje robótki. :D
     

Tym czasem za dzisiejszy rozdzialik możecie bić brawa:
     Hipkowi - dzielny tłumacz, który ma odwagę by przetłumaczyć trudne wyrazy.
     Smoq - korektor, który czyta z uwagą każde słowo przetłumaczone przez Hipka (i sprawdza czy Hipek zna język polski).
     Marcu - sumienny edytor, który sprawnym okiem wyłapuje paprochy, a teksty wstawia idealnie w dymek, oraz naszym QCerkom:
     Lilka i Kazuya - którzy czuwają nad tekstami oraz stronami i wyłapują błędy nie złapane przez poprzedników.



aktualka popełniona w poniedziałek, 4 grudnia 2017 roku, o godzinie 23:08:26 przez Mino   ||   skomentuj (0)


Obiecana aktualka - niedziela - 3 grudnia 2017
     To już trzeci dzień maratonu, a pierwszy bez dramy. No, może oprócz obrażania Sebila, który koniec końców wywiązał się z powierzonego mu zadania. :)
     Korzystając z tej okazji powiem wam kilka słów o mnie i o Sebilu, o nas. Sebil jest starym zboczkiem, który nic nie robi, dopóki nie powiesz mu, co o nim myślisz. Jednak nawet on potrafi dobrze zrobić, jak już zbierze się w sobie i zacznie robić. Kiedyś myślałem, że tak samo działa to w grach i odkąd chciałem go zmotywować, to nie gra ze mną w lola. :(

     Jeśli już o lidze mowa, to ostatnio odkryłem Zoe. Zalogowałem się całkowicie przypadkowo i przypomniałem sobie, że coś tam moim znajomi biadolili, że nowy czempion. No to kupuję~! Wchodzę do gry... Zbanowana, okej, następna, zbanowana... No to może w następnej? Zbanowana. T^T Dopiero po X gier stwierdziłem, że zacznę grać normalne gry, a nie rankingowe - tam, gdzie mi jej nie zbanują~ Gram, gram i stwierdzam, że jestem słabą Zoe. Haha.

     Chociaż może to nie ja jestem słabą Zoe, tylko inni są lepsiejsi? Niet, niemożliwe, nikt nie może być lepszy, niżeli ja... To byłoby niesportowe, prawda? W 2 dni grania Zoe wbiłem 4 poziomy... A od patcha do kupna Zoe jeden. Taka różnica... Każda gra jest lepsza, jak można grać czarującą loli! :D

     Dzisiejszy rozdział wampirków zawdzięczamy:

Hipkowi, jako wspaniałemu mnie,
Smoqowi, bo zrobił korektę,
Sebilowi, bo w końcu się ruszył i zedytował,
Lilce i Kazuyi, bo wyłapali wszelkie niedociągnięcia.






aktualka popełniona w niedzielę, 3 grudnia 2017 roku, o godzinie 18:08:41 przez Hipka   ||   skomentuj (13)


Nieludzka pora - sobota - 2 grudnia 2017
     Wybiła godzina trzecia, a wraz z nią przybyły straszne stwory i przeróżne upiory. Przybył też kolejny news, wyjątkowo dobry dla niektórych - kolejną ofiarą maratonu będą wampirki, a więc już za kilka dni pożegnamy się z Dance in the Vampire Bund - Scarlet Order!
     Przyczyniło się do tego od groma osób, a prace szły mozolnie, aż do pewnego czasu. Przez ostatnie 20 dni zrobiliśmy ich tyle, co przez cały rok!
     Z tejże okazji chciałbym podziękować osobom zaangażowanym w ten rozdział, a są to: ja - Hipek, jako wspaniały tłumacz. Smoq, jako niezrażony i wytrwały korektor, który jest w stanie przebrnąć przez wszystko, jak dostanie wymarzoną nagrodę. Marcu przy edycji, walczący z najmniejszą kropką i niszczący paprochy wzrokiem. Lilka i Kazuya w roli zrzęd, czyli QCerzy, którzy mieli za zadanie znalezienie tego, co przeoczył Marcu. :)




aktualka popełniona w sobotę, 2 grudnia 2017 roku, o godzinie 3:17:47 przez Hipka   ||   skomentuj (6)


Grudzień i Hayate - piątek - 1 grudnia 2017

     Już od dawna źle się działo w naszym małym światku. Smoq popadł w sen zimowy, Jerza i Spirit zajęli się sobą... Junsu nie ma czasu, a Alpaka się obija usprawiedliwiając studiami (swoją drogą, to Eni też już drugi rok się w ten sposób obija). No i tak zostaliśmy z niczym... Po naszej ostatniej aktywności i słabej organizacji, a także tym, że wszystko inne było ważniejsze, niżeli Hayate, wydawać się mogło, że zrezygnujemy z maratonu w tym roku, jednak ani przez chwilę nie zaakceptowaliśmy tego faktu. Waleczni Marcu, Mino, Lust i ktoś tam jeszcze, rzucili się w szał edycji i w tych zawirowaniach niemalże zakończyli maraton przed maratonem, więc z całą przyjemnością mogę wam oznajmić, że w tegorocznym maratonie pojawią się tylko mangi, które jeszcze w tym roku skończymy. Rozdział po rozdziale, aż do końca.
     Swoją drogą, to śmiesznie wyszło - rok temu o tej samej porze nie mieliśmy edytorów i korektorów, a teraz brakuje nam korektorów i "troszkę" tłumaczy. Może ktoś chętny do korekt? :)
     A! Jeszcze jedno... Żeby było śmiesznie, maraton zaczniemy doujinem (i oneshotem), który nie był planowo umieszczony w maratonie. Dam wam szanse zgadnąć mangę, której dni są już policzone i którą rzucę jutro. Zabawę czas zacząć!


aktualka popełniona w piątek, 1 grudnia 2017 roku, o godzinie 10:32:17 przez Hipka   ||   skomentuj (35)